Zamyślenia #34

Moja duchowość świętego Filipa Neri – z jednej strony radość i otwartość na ludzi, z drugiej kontemplacja i ucieczka w swój własny świat, w samotność, w chodzenie swoimi drogami w ciszy i skupieniu. Wiele osób zupełnie mnie nie rozumie, słyszałam słowa, że jestem dziwak, że uciekinierka, że wymyślam. Sama zaczęłam się nad tym zastanawiać. Czy kiedy nagle oddalam się od ludzi, to oznacza, że próbuję zwrócić na siebie uwagę? Że poczułam brak zainteresowania z ich strony? Że nie ja w tym towarzystwie jestem najważniejsza? Pytania wcale nie oderwane od rzeczywistości, ale mimo wszystko jest w tym coś głębszego, czuję, że to coś więcej. To tak, jakby jakaś wielka siła kazała mi uciekać z danego miejsca. Jakbym czuła taki wręcz nakaz, takie hasło: ewakuacja. I wtedy uciekam. I wtedy nie widzę, że to niegrzeczne, że tak nie wypada, że ktoś jest zaskoczony, może zawiedziony. Bo pozostanie było by trudne i bolesne i przyniosłoby jakiś nieodgadniony lęk. A ja chciałabym mieć pokój w sercu. Więc staram się pilnować tego, co często być może niezrozumiałe jest dla innych.

+ Dziecko Moje, bądź czujna i świadoma tego, że zawsze jesteś w zasięgu oddziaływania świata nadprzyrodzonego: albo Ducha Świętego, albo ducha złego. Rozeznawaj, któremu duchowi ulega twoje serce i twój rozum. Nie jest ważne, co czynisz zewnętrznie, lecz to, czyim natchnieniom ulegasz, bo tu jest źródło i przyczyna tego, ku czemu skłania się twój rozum i twoje serce, a co objawia się w postaci wypowiedzi i czynów wobec ludzi. Całą troskę i wysiłek wkładaj w to, aby twoje serce było we Mnie i bym Ja mógł dzięki temu twoim sercem kierować. Troska i próby opanowania objawów zewnętrznych są bezskuteczne i mogą spowodować umęczenie i smutek, i poczucie beznadziejności.

Słowo Pouczenia, 386