czw. 30 VII 87, g. 23:05
– Dziękuję, Chryste, za ten dzień pełen napięcia, za twoją dobroć i miłość. Za nieustanny ból też. Skąd się on bierze?
† Doświadczam cię, Moje dziecko, przecież wiesz dlaczego. Twoje życie to miłość i ból. Nie dziw się niczemu i nawet nie pytaj… Przyjmuj wszystko. Nie należysz do siebie. Jesteś wydana na ból w Moich ramionach. Przytul się do Mojego Serca, w nim znajdziesz słodycz uciszenia. I zamknij w twoim sercu Moją miłość. Teraz jest tylko dla ciebie.
– Czy zawiniłam…?
† Nie, dziecko. Nie wracaj do tego. Spełniam twoje pragnienia, bo dobre są. I nie ma pomyłek. Czy Mi wierzysz?
– Wierzę. I pragnę wierzyć, choć bywa trudno.
† Musi być trudno i będzie. Ale nie uprzedzaj tego w swym sercu. Odsuń wyobrażenia i myśli. Żyj dniem dzisiejszym – tak łatwiej. Nie męczy to, co jest, tylko to, czego się spodziewasz. Nie spodziewaj się niczego. Wszystko oddawaj i wszystko przyjmuj na bieżąco, z ufnością i pokojem. I raduj się tym, co jest, i tym, że Ja jestem – zawsze z tobą, bardzo blisko.
– Będzie trudno tam, gdzie jadę.
† Będzie to próba twojej cierpliwości i łagodności.